Lifestyle

Przeczytałam ostatnio i polecam…

Na studiach masowo czytałam powieści i poezję, ale od kilku lat czytam przede wszystkim książki, z których mogę się dowiedzieć czegoś praktycznego o świecie, życiu czy branży. Uwielbiam książki podróżnicze, bo szczególnie te dobrze napisane są najlepszą odpowiedzią na pytanie czy warto decydować się na ten kierunek a później to dobra wskazówka jak nie stać się barbarzyńcą w ogrodzie. Zastanawiam się nad wyprawą do Indonezji i szukając solidnych opracowań na temat tego kraju trafiłam na Indonezję ITD. Studium nieprawdopodobnego narodu Elizabeth Pisani z serii reportaży podróżniczych Wydawnictwa Czarne.

Indonezja choć jest jednym z największych krajów świata rozpierzchniętym na ponad trzynaście  tysięcy wysp i domem dla co trzydziestego mieszkańca globu to wiedza na jej temat nie jest specjalnie powszechna. I właśnie Elizabeth Pisani pomaga zmienić ten stan rzeczy w formie reportażu, który jest zapisem rocznej podróży po tym kraju z dobrą intelektualną bazą, poprzedzoną wcześniejszymi pobytami jako korespondentka i epidemiolożka. Umiejętność pisania bez nudy o historii bez wątpienia jest ogromnym atutem tej książki.

Kolejny kraj, który stał się dla mnie mniejszą zagadką dzięki dobrej książce to Dania, a stało się to za sprawą młodego korespondenta The New York Times Patrick`a Kingsley`a i jego książki Duńczycy. Patent na szczęście.  Od razu zaznaczę, że jeśli mieszkaliście w Danii lub często tam jeździcie to ta książka nie będzie dla was odkryciem Ameryki, ale ja tam jeszcze nie byłam i dowiedziałam się dużo, przede wszystkim na temat fenomenu restauracji Noma i rewolucji w kuchni nordyckiej, nowoczesnej duńskiej architektury, głównych wyzwań państwa opiekuńczego i dylematów imigrantów, którzy na swój nowy kraj wybrali Danię. Bardzo podoba mi się zwięzły i reporterski styl książki oraz błyskotliwość autora, który obrazowo pokazuje np. czym jest bieda w duńskim wydaniu… I tak w książce poznajemy „biedną Karinę”…

Dania to klasyczny przykład państwa opiekuńczego, które praktycznie w każdej sytuacji wyciąga do obywatela pomocną dłoń. W czasie, kiedy pojawiła się krytyka tego modelu w polityce, stanowczo zaprotestowała temu posłanka lewicy Özlem Cekic, która została przez krytyków poproszona o znalezienie choć jednego naprawdę biednego mieszkańca Danii. Cekic zaprezentowała więc mediom trzydziestosześcioletnią kobietę o imieniu Karina. Duńskie media sarkastycznie nazwały ją „Fattig Carina”, czyli „Biedna Karina”, kiedy okazało się, że otrzymuje miesięczne zasiłki w kwocie równej 8000 złotych i po zapłaceniu rachunków zostaje jej jeszcze około 3000 złotych [1].

A na koniec lektura prasowa i kolejny wywiad z francuską pierwszą damą Brigitte Macron, tym razem dla Point de Vue. Jego tytuł to: „Francuzi muszą wiedzieć co robię” a dalej dodaje także: jak to robię i jakimi środkami. Czytając ten wywiad, który jest co prawda mocno ugrzeczniony i tak można poczuć do niej sympatię z wielu względów, choćby dlatego, że daje się bliżej poznać, nie narzeka jak to media bez pardonu wytykają jej różnicę wieku w stosunku do męża.  Źle to znosiła, ale wyznała w pierwszym wywiadzie dla ELLE, że przyjęła strategię: „Źle to znosisz, ale milcz. To minie”.

Przypisy:

  1. Kingsley, Duńczycy. Patent na szczęście. Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017, s. 83-84.

P.S. Serdecznie dziękuję L`Atelier en Ville, kawiarni i restauracji ze zdrowymi przekąskami w jednym, za pomoc w realizacji zdjęcia do tego wpisu. To urocze miejsce mieści się przy rue de Livourne 51 w Brukseli a więcej informacji można sprawdzić na stronie www.latelierenville.com. Merci à L`Atelier en Ville pour tout!

Podziel się Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

2 komentarzy do “Przeczytałam ostatnio i polecam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *