Etykieta w biznesie · Protokół dyplomatyczny

Przyjęcie koktajlowe z tajskim akcentem

Przyjęcie koktajlowe to bardzo popularna forma spotkań w dyplomacji i w biznesie. Praktyczna i efektywna formuła stojąca ułatwia nawiązywanie kontaktów i w porównaniu z innymi formami przyjęć można je łatwo, szybko i tanio zorganizować a także zaprosić dużo większą liczbę gości niż np. na zasiadają kolację.

Formuła przyjęcia typu „cocktail”

Rozpoczęcie zwykle ma miejsce w późnych godzinach popołudniowych lub wieczornych i trwa średnio dwie godziny. Na zaproszeniu zawsze napisany jest czas trwania. Jest to typ przyjęcia na którym nie obowiązuje ścisła punktualność. Jeśli na zaproszeniu widnieje oznaczenie „cocktail” to w kwestii ubioru sprawa jest jasna. Dla pań idealnym rozwiązaniem będzie sukienka koktajlowa np. w wersji „mała czarna” z pasującymi do niej dodatkami oraz butami na wysokim obcasie. Panowie zaś powinni mieć na sobie garnitur, w kolorze zgodnym z zasadą „im późniejsza godzina tym ciemniejszy kolor”. Muchy są dodatkiem typowym dla smokingu lub fraku, zaś na koktajl krawat jest w zupełności wystarczający.

Menu

Jak sama nazwa wskazuje głównym punktem w menu są napoje zarówno alkoholowe jak i bezalkoholowe. W teorii powinny to być fantazyjne cocktaile, ale zazwyczaj królują białe i czerwone wina, białe wina musujące i soki owocowe. Drugim komponentem koktajlowego menu są drobne przekąski „na jeden kęs”. Pomysły na nie są wręcz niezliczone i zależą od fantazji gospodarza. Do najbardziej popularnych przekąsek należą: mini kanapeczki, kulki mięsa, kulki serowe, koreczki. Ja zaś polecam mój tajski sekret, którym są mini sataje z kurczaka w sosie z orzeszków arachidowych. Poezja smaku! Jeśli organizujecie od czasu do czasu przyjęcia koktajlowe gwarantuję Wam, że zachwycicie nim gości.

Tajski sekret

Potrawy tej nauczyłam się na lekcjach gotowania od lokalnego tajskiego kucharza na Krabi w Tajlandii, który nazywał się Chef (Szef). Spytałam go: but what is your real name? I usłyszałam także, że Szef… Możecie go zobaczyć na zdjęciu tuż po naszych zajęciach.

ja_z_Szefem_mod

A w takim oto plenerze mieściła się moja szkoła gotowania:

Plener
Lokalizacja szkoły

 

Zanim podam przepis to proszę zobaczcie jak powinny wyglądać idealne sataje. Miałam okazję zachwycać się ich smakiem w chińskiej dzielnicy Bangkoku:

Sataje z China Town w Bangkoku
Sataje z China Town w Bangkoku

A teraz mój sekret:

Przepis Chefa na mini sataje z kurczaka z sosem z orzeszków arachidowych

(Przepis delikatnie zmodyfikowałam, gdyż nie wszystkie składniki są dostępne w Europie).
Kurczak i marynata:
150 gramów pociętej na paski piersi kurczaka
¼ łyżeczki kuminu
1 łyżka pociętej trawy cytrynowej
½ łyżeczki pasty curry satay (opcjonalnie)
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki oleju roślinnego
3 łyżeczki mleka kokosowego lub śmietanki kokosowej
Sól do smaku

Sos:
2 łyżki czerwonej pasty curry
1 i ½ filiżanki mleka kokosowego lub śmietanki kokosowej
¼ filiżanki prażonych orzechów arachidowych
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżka cukru palmowego (można dodać mniej)

Połączyć składniki marynaty i dodać pocięte piersi kurczaka. Marynować przez 30 minut. Następnie nabić go na drewniane patyczki i ugrillować, choć można też usmażyć na patelni.
W międzyczasie przygotowujemy sos. Mleczko lub śmietankę kokosową na patelni doprowadzamy do wrzenia i dodajemy pastę curry. Podsmażamy, aż do uzyskania delikatnej lekko oleistej konsystencji. Orzeszki blendujemy lub tłuczemy w moździerzu na drobny proszek i dodajemy je do bazy sosu wraz z sosem rybnym i cukrem palmowym. Całość podgotować i zdjąć z ognia. Sos gotowy.
Kurczaka i sos serwujemy osobno.

Te sataje powstały na moich zajęciach z gotowania na Krabi:

A po lekcjach...
A po lekcjach…
Podziel się Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

23 komentarzy do “Przyjęcie koktajlowe z tajskim akcentem

    1. Potwierdzam w 100 %. Zakochałam się w tajskiej kuchni do tego stopnia, że aż musiałam tam pojechać. Czerwone curry z krewetkami, pad-thai(e), sataje, zupy to moje ulubione potrawy a Twoje?

  1. Koktajle – Tak ! Tajska kuchnia _ ja na Tak. Goście raczej nie. Smaki i składniki są dość ostre i egzotyczne. Mało komu pasują. Z drugiej strony, jesli dostają informację , że to kurczak to podchodzą do niego mniej sceptycznie.

    1. Dziękuję za komentarz! Można zrobić łagodniejszą wersję sosu, choć przepis który zamieszczam nie należy do przesadnie ostrych. Ja kuchnię tajską uwielbiam i moim gościom często serwuję coś z tamtych rejonów, bo zakładam, że i tak polubią. Akurat miałam okazję kilka razy towarzyszyć osobom, które były pierwszy raz w życiu ze mną w tajskiej restauracji i w prawie 100 % był efekt „wow!, dobre!”. Swoją drogą jeśli jesteś fanką tajskiej kuchni a bywasz w Brukseli to polecam Ci restaurację „II Element” z najlepszą pod słońcem tajską kuchnią.

  2. Sporo „podróżuję” po polskiej blogosferze i przyznam, że pierwszy raz trafiłam na bloga o tej tematyce – brawa za pomysł i wiedzę. Sam wpis też ciekawy, a z przepisu na pewno skorzystam 🙂

  3. Cudowne miałaś tam widoki! Chciałabym kiedyś uczestniczyć w takim miniprzyjęciu. Z kolorem garnituru mnie zaskoczyłaś, nie jestem obcykana w tego typu sprawach więc aż wybabuszyłam oczy 🙂

    No i w ogóle, zazzzzdroszcze podróży!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *