Kariera

Czy warto robić doktorat?

Photo credit: bomme via Foter.com / CC BY-SA
Photo credit: bomme via Foter.com / CC BY-SA

Przez kilka tygodni planowałam sobie uroczy rocznicowy wpis, będąc przekonaną, że doktorat broniłam 13-go listopada 2013 r. Na tę okazję postanowiłam odkopać nawet mój dyplom wydany trzy lata temu przez Uniwersytet Wiedeński a tu proszę niespodzianka okazało się, że jednak moja obrona miała miejsce 7 listopada 2013 r. Coż, w takim więc razie serdecznie zapraszam Was nie na rocznicowy, ale około rocznicowy wpis. Myślę, że okres trzech lat daje dobrą perspektywę czy warto się zabierać za projekt „Doktorat”.

Skąd pomysł?

Zawsze  podkreślam, że jestem urodzoną nauczycielką i kocham uczyć. Byłam przekonana, że zagraniczny doktorat da mi znacznie lepsze szanse na znalezienie ciekawej pozycji wykładowcy w Polsce lub w innym kraju i rzeczywiście udało mi kilka lat popracować w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu. Jednak na wielu polskich uczelniach, szczególnie tych liczących się państwowych etaty na uczelni trafiają w pierwszej kolejności do byłych doktorantów danego uniwersytetu  a promotor pracy doktorskiej często zatrudnia swojego podopiecznego, więc szybko zorientowałam się, że tzw. etat wcale nie będzie taki prosty.

Wzloty i upadki

Gdybym pisała powieść o moim „doktorskim” etapie życia z pewnością nazywałby on się „Wzloty i upadki”… Projekt „doktorat” trwał w sumie 6 lat, ale mimo wielu niełatwych momentów doprowadziłam go do końca. Za studia doktoranckie zabrałam się ze średnią znajomością języka w moim mniemaniu, w końcu miałam za sobą intensywny rok nauki niemieckiego, ale na pierwszych zajęciach po niemiecku chyba nie zdołałam ze zrozumieniem zanotować ani zdania. Na szczęście było kilka kursów po angielsku i to mnie uratowało podobnie jak możliwość pisania dysertacji po angielsku.

Z pewnością dużą trudnością był zamknięty rynek pracy dla nowych członków UE w Austrii, ponieważ okres przejściowy trwał tam aż 8 lat i znalezienie jakiejkolwiek pracy graniczyło z cudem, ponieważ większości pracodawcom nie chciało się przechodzić dodatkowej procedury z rejestracją imigrantki, więc po pierwszym roku byłam zmuszona robić doktorat w Austrii i pracować w Polsce, ale dało się, choć to często była szarpanina.

Choć Polacy mieli całe mnóstwo ograniczeń legalnej pracy to przynajmniej nie byli w żaden sposób dyskryminowani  jeśli chodzi np. o traktowanie na uczelni. Płaciliśmy te same symboliczne opłaty za studia co Austriacy i było to około 15 euro za semestr, choć ta opłata obowiązywała tylko przez pierwsze trzy lata, ponieważ jeśli doktorat robi się dłużej niż ustawa przewiduje to za każdy semestr płaciło się więcej. W moim przypadku było to około 370 euro. Słyszałam, że za tzw. zaoczny doktorat na polskich uczelniach płaci się około 5000 zł za semestr i w pewnym sensie nawet te nadprogramowe opłaty w Austrii nie są nie do przejścia. Również wykładowcy byli niezwykle pomocni i wspierający, choć administracja jak to administracja. Sekretarki mające wysypkę i ciężką alergię na widok studentów są chyba wszędzie także w Wiedniu.

Obrona

Po sześciu latach zmagań nadeszła wreszcie chwila prawdy, choć wspominam ją jak najmilej. Mój promotor jak zawsze ciepły i do rany przyłóż bardzo mi pomagał. Do ostatniego momentu byłam przekonana, że obrona będzie po angielsku i tylko dlatego się jej podjęłam. Jednak o zgrozo już na sali okazało się, że będzie jednak po niemiecku…  I robiąc dobrą minę do złej gry przyjęłam wyzwanie…

Kwiaty dla promotora
Kwiaty dla promotora

 

Z dobrym kolegą ze studiów doktoranckich Junem tuż po wyjściu z obrony.
Z dobrym kolegą ze studiów doktoranckich Junem tuż po wyjściu z obrony.

 

Świadectwo ukończenia!
Świadectwo ukończenia!

Wiedeń

Wiedeń to dla mnie pod wieloma względami raj, choć ma swoje ciernie. Jest to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie jeśli nie na świecie. Historia na każdym kroku, cudowna architektura, dużo zieleni, dobrze zorganizowany i czysty transport publiczny, czasem mówię, że w niektórych stacjach wiedeńskiego metra można śmiało jeść z podłogi. Generalnie panuje Ordnung w całej pełni. Również koszty życia należą do dość znośnych. W czasach, kiedy mieszkałam w Wiedniu bardzo ładne mieszkanie można było znaleźć za około 500 euro i co ciekawe jest wiele restauracji, gdzie można dobrze i tanio zjeść.

Park wokół zamku Belvedere
Park wokół zamku Belvedere

 

Parlament Austrii
Parlament Austrii

 

Kompleks ONZ w Wiedniu
Kompleks ONZ w Wiedniu

 

Hundertwasser House
Hundertwasser House

Mój budżet było mocno ograniczony, ale co ciekawe często żywiłam się sushi! Jest tam wiele japońskich restauracji sieciowych z sushi i średni zestaw kosztuje około 5 euro, czyli mniej niż zestaw w McDonaldzie. Każdemu kto wybiera się do Wiednia polecam wizytę w restauracji Hitomi. Kuchnia austriacka nie do końca leży w moim guście, ale ma swoje diamenciki szczególnie wśród deserów a do nich zaliczam: Sachertorte i Apfelstudel.

Sacher Torte
Sacher Torte

 

Photo credit: Robert Scoble via Foter.com / CC BY
Photo credit: Robert Scoble via Foter.com / CC BY

Jeśli chodzi o ciernie… Do tradycyjnych tematów rozmów przy kolacji wielu austriackich rodzin także tych inteligenckich należą „problemy” i inne „katastrofy” spowodowane przez imigrantów a w szczególności przez tanich robotników ze Wschodu. Wielokrotnie przysłuchiwałam się tego typu rozmowom. Miałam nawet koleżankę też pochodzącą z Europy Wschodniej, która spotykała się z austriackim chłopakiem. Jego rodzice omal nie zerwali z nim kontaktu po tym jak dowiedzieli się kim jest jego wybranka. Generalnie wschodni akcent budzi u niektórych Austriaków podejrzenia. Kiedy mówiłam już płynnie po niemiecku, choć akcentu do dziś się nie pozbyłam miewałam sytuacje, że jakiś pan z biblioteki upierał się z pogardliwym wyrazem twarzy, że niby nic nie rozumie z tego co mówię.

Ale dość już wspomnień. Czy warto robić doktorat? Moja odpowiedź: to zależy. Poniżej przedstawiam kilka za i przeciw robieniu doktoratu.

Za

  • Jeśli planujesz karierę naukową lub chcesz wykładać na wyższej uczelni robiąc równocześnie inne rzeczy zdecydowanie warto zdobyć ten tytuł.
  • Doktorat zdecydowanie poszerza horyzonty, to specjalistyczna wiedza na wąski temat.
  • Jeśli planujesz doktorat zagranicą to świetna okazja na perfekcyjne opanowanie języka obcego.
  • Doktorat uczy cierpliwości i wytrzymałości. Czytanie kilka razy z rzędu kilkuset stron dysertacji i robienie poprawek bardzo uczy pokory.

Przeciw

  • Jeśli planujesz doktorat tylko ze względów prestiżowych lub aby zdobyć ciekawszą i lepiej płatną pracę to niestety doktorat w żaden sposób nie daje Ci więcej punktów przewagi na rynku pracy. Czasem niektórych szans Cię pozbawia. Kilkakrotnie słyszałam po rozmowach kwalifikacyjnych, ze mam za wysokie kwalifikacje gdy starałam się o dobrze płatne posady asystenckie. Na ile rozmów nie zostałam w ogóle zaproszona nie mam pojęcia. Co prawda nigdy nie wykasowałam tego tytułu z CV, ale znam osoby które to zrobiły.
  • Doktorat trochę odcina od realnego świata. To kilka lat prowadzenia badań i czasem nawet miesiące zamknięcia w różnych bibliotekach a rynek pracy i rewolucja technologiczna idą do przodu, więc jeśli to tylko możliwe staraj się pracować nawet na ¼ etatu lub zajmować własną działalnością biznesową, bo nadrabianie kilku lat zaległości może być trudne.

 

A czy Wy dodalibyście coś do mojej listy za i przeciw?

Podziel się Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *