
Olgę Cymek poznałam dwa lata temu w Marbelli i to zdecydowanie osoba, która ma interesujące życie, w dodatku toczy się ono pod słonecznym niebem Marbelli. Od kilku lat prowadzi ona agencję nieruchomości specjalizującej się w wysokiej klasy apartamentach, willach i penthousach w najbardziej prestiżowych lokalizacjach w Marbelli i Costa del Sol. O tej luksusowej enklawie napisano już dużo, zarówno w poważnych czasopismach biznesowych jak i na portalach plotkarskich z Pudelkiem włącznie, w końcu swoje rezydencje w Marbelli mają m.in. Eva Longoria, Novak Djokovic czy Antonio Banderas. To miejsce działa jak magnez także na polskich celebrytów, biznesmenów i sportowców.
Zapraszam Was na rozmowę z Olgą o życiu, pracy i rynku nieruchomości na Costa del Sol.

Olgo, wspomniałaś mi, że przyjechałaś do Marbelli z partnerem tylko na wakacje, ale tak Wam się tu spodobało, że do Szkocji wróciliście już tylko właściwie tylko po swoje rzeczy. Opowiedz proszę jak to było?
Dokładnie tak, przyjechaliśmy do Marbelli samochodem, a już po tygodniu stwierdziliśmy, że chcemy tu zamieszkać . Samochód został, my wróciliśmy do Szkocji po psa i resztę naszych rzeczy. I tak zaczęła się przygoda z Marbellą, która trwa do dzisiaj.
Posiadłość w Marbelli w ostatnich latach stała się czymś w rodzaju trofeum, dla tych którzy odnieśli sukces finansowy, ale pięknych miejsc w Europie przecież nie brakuje: Sardynia, Lazurowe Wybrzeże, greckie wyspy… Dlaczego Twoim zdaniem wybór pada głównie na Marbellę?
Myślę, że powodów jest wiele. Oczywiście bezapelacyjnie pogoda, niesamowity rozwój jakiego doświadcza wybrzeże Costa del Sol od kilku lat na polu gastronomii, infrastruktury, zaplecza sportowego, opieki medycznej, szkolnictwa i bezpieczeństwa. Wymienię też jeszcze nastawienie do życia ludzi, którzy tu mieszkają i położenie geograficzne: Morze Śródziemne, Ocean Atlantycki – 40 minut jazdy od Marbelli, promy do Maroko, góry Sierra Nevada i możliwość uprawiania sportów zimowych. Sevilla znajduje się 2 godziny jazdy od Marbelli a Madryt to 3 godziny jazdy szybkim pociągiem z Malagi.
W porządku przekonałaś mnie. A skoro rozmawiamy o nabywaniu domu w Marbelli to na Netfliksie można obejrzeć serial „Making it in Marbella” o życiu szwedzkich agentów nieruchomości. Ten zawód na Costa del Sol powoli zaczyna obrastać legendą, więc to raczej oczywiste, że konkurencja na tym rynku jest spora. Powiedz proszę co sprawia, że ktoś przebija się w tym zawodzie a ktoś nie? Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem?
Czy konkurencja jest spora? I tak i nie. Agentów i agencji na Costa del Sol jest sporo, to fakt, ale i tak każdy dociera do “swoich klientów”. Przede wszystkim ważna jest umiejętność słuchania i komunikacji z klientem oraz, co wielokrotnie powtarzam, budowanie relacji a nie tylko same transakcje. Myślenie długofalowe i budowanie zaufania idzie na równi z budowaniem marki.
W naszym przypadku za sukcesem OCN Marbella stoi cały team. To nieustanna praca i godziny spędzone na analizach rynku z punktu widzenia marketingowego. Nie mogłabym tu nie wymienić moich współpracowników: Ashley, Kuby i Adriana. Są niesamowici razem i każdy z osobna.
Co jest największym wyzwaniem? Hmm, lubię wyzwania, ale ten zawód uczy cierpliwości i gdy po tygodniach sukcesów, nadchodzi cisza – grunt to utrzymać energię i nie tracić wiary w cały proces.

A kto ma Twoim zdaniem szansę odnaleźć się zawodowo na Costa del Sol? Czy to przypadkiem nie jest raj głównie dla cyfrowych nomadów i tych którzy nie muszą już pracować?
Tak, masz rację, cyfrowi nomadzi oraz osoby i rodziny, które mają i prowadzą firmy i biznesy gdzieś indziej na świecie.
Ale nadal jest miejsce i zapotrzebowanie na wszelkiego rodzaju usługi świadczone na wysokim poziomie i z dbałością o klientów i odbiorców. Niesamowicie rozwinęły się m.in. branże: wnętrzarska, meblarska i beauty.
Specjalizujesz się w luksusowych nieruchomościach, wytłumacz mi proszę co dokładnie oznacza pojęcie „willa wysokiej klasy w Marbelli”, jakim budżetem trzeba dysponować i jaka jest zazwyczaj jej lokalizacja? Słyszałam, że Sierra Blanca jest właśnie tą najwyższą półką na rynku nieruchomości na Costa del Sol. Czy to nadal aktualne?
Sierra Blanca, jako górna część Golden Mile tak, również. Ale przede wszystkim La Zagaleta, która należy do Benahavis – de facto najbogatszej gminy na wybrzeżu. Ceny willi wahają się tutaj od minimum 4-5 milionów euro do nawet 35 milionów euro. Kompletnie zamknięty i strzeżony teren, dostaniemy się jedynie, jeżeli jesteśmy właścicielami lub zostaliśmy zgłoszeni na listę odwiedzających gości.
A jakie pułapki mogą czekać na polskich nabywców nieruchomości? Nawet nie mam tu na myśli los ocupas, bo straszenie nimi jest moim zdaniem mocno przesadzone, ale chodzi mi o inne kwestie, np. ograniczenie wody w kranach lub jej brak w okresach upałów czy też zakaz wynajmu krótkoterminowego w niektórych miejscowościach na Costa del Sol?
Ocupas – było i jest mocno przesadzone i warto podkreślić, że w kwietniu zmieniło się prawo i całkowicie usunięto o nich zapis.
Nigdy nie mieliśmy też ograniczenia wody w kranach, były pewne limity co do podlewania części wspólnych na niektórych osiedlach oraz zamknięte baseny ze względu na brak możliwości zmiany wody.
Jeżeli chodzi o zakazy wynajmów krótkoterminowych to tak zostały wprowadzone one częściowo w Maladze i Fuengiroli. W pozostałych miejscowościach nadal funkcjonują i zależy to tylko od właścicieli apartamentów na danym osiedlu i tego jak zagłosują. Musi zgodzić się na to 60% właścicieli.
Zakończmy proszę nieco podróżniczo-wakacyjnym akcentem. Jakie masz rady dla osób stawiających pierwsze podróżnicze kroki na Costa de Sol? Jakie są Twoje ulubione miejsca i aktywności w Andaluzji?
Ja osobiście uwielbiam Tarifę i weekendy nad oceanem. Można się tam całkowicie zrelaksować i oczywiście uprawiać wszelkiego rodzaju sporty wodne. Zdecydowanie również Sevilla – mój nr 1 wśród miast hiszpańskich, Ronda, wyprawa przez Caminito del Rey, Nerja oraz trasa białych andaluzyjskich miasteczek. I na pewno sama Malaga. To tak idealnie na początek przygody z Andaluzją.
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.
