Savoir-vivre

Po co nam savoir – vivre?

Po-Co-Nam-Savoir-Vivre-Dr-Joanna-Modrzynska

Prace wydawnicze związane z moją książką “Dyplomacja od podstaw w opowieściach ekspertów” idą pełną parą i pora na uchylenie rąbka tajemnicy.
Dziś fragment wywiadu z książki z ekspertem w dziedzinie etykiety i savoir-vivre dr Joanną Modrzyńską.

Maria Pierzchała: Jakie korzyści może nam przynieść w życiu znajomość zasad savoir – vivre? Czy rzeczywiście jest to determinanta kariery? Jeśli spojrzymy na polskie życie polityczne na przykład to wiele jest osób, których znakiem firmowych jest bezpardonowość a dochodzą one bardzo wysoko na szczeblach zawodowych. Jaka jest Pani opinia?

Joanna Modrzyńska: Uważam, i nie jest to zdanie odosobnione, że znajomość zasad savoir-vivre’u jest kluczowa zarówno dla osiągnięcia sukcesu zawodowego, jak też powodzenia w życiu rodzinnym i towarzyskim. Już w przedmowie do swojej książki „Protokół dyplomatyczny, etykieta i zasady savoir-vivre’u” podkreślałam, iż znajomość obowiązujących reguł i zasad pozwala na uzyskanie pewności siebie wynikającej z posiadanej wiedzy i umiejętności. W czasie prowadzonych przeze mnie zajęć często porównuję znajomość etykiety i dobrych manier do znajomości przepisów ruchu drogowego. Przecież teoretycznie można pojechać na skróty, pod prąd czy na czerwonym świetle. Tylko cena, którą nam przyjdzie zapłacić za takie zachowanie, nie jest chyba tego warta. Podobnie jest ze znajomością dobrych manier – połączenie znajomości reguł z wiedzą, czego możemy oczekiwać od innych osób sprawia, że łatwiej nam uniknąć sytuacji konfliktowych, zaś w przypadku ich wystąpienia – jesteśmy w stanie szybciej je zażegnać. Warto podkreślić, iż przestrzeganie reguł etykiety to przede wszystkim najlepszy sposób na okazanie szacunku rodzinie, znajomym oraz osobom, z którym spotykamy się na co dzień, ale również takim, które widzimy po raz pierwszy. Należy pamiętać, że różnego rodzaju badania dowodzą, iż tzw. „pierwsze wrażenie” możemy zrobić tylko raz i mamy na to najwyżej kilka sekund. Stąd tak ważne jest, abyśmy dobre wychowanie mieli „we krwi”. Tutaj nie ma szans na grę i pozorowane zachowanie. Może się udać raz, kilka razy, jednak prędzej czy później nastąpi wydarzenie, które obnaży nasze braki czy brak autentyczności w naszym zachowaniu.

Patrząc na zachowanie polskiej klasy politycznej, często nasuwa się myśl, że tak naprawdę to, czego jej brakuje, to właśnie klasa. Staram się być baczną obserwatorką życia politycznego zarówno w Polsce, jak i na świecie. Z pewną obawą zauważam, że coraz częściej osoby znane z pierwszych stron gazet, w tym również niektórzy politycy, zamiast zasłynąć z dobrego zachowania i idealnych manier, wolą być synonimem bezpardonowości, nieokrzesania i grubiaństwa. Bynajmniej nie twierdzę, chociaż chciałabym, aby tak było, że każdy z nas ma być uosobieniem dobrego wychowania od kołyski. Niektórzy po prostu nie mają szans na wyniesienie tych umiejętności z domu. Nigdy nie jest jednak za późno na naukę i prędzej czy później każdy powinien w swoim życiu dojrzeć do odnalezienia w sobie wewnętrznego imperatywu do korzystania z ogólnie przyjętych reguł. Niemniej jednak odnoszę czasami wrażenie – patrząc na scenę polityczną w Polsce i za granicą – że niektórzy jej aktorzy próbują przykryć swoje braki grubiańskim i aroganckim zachowaniem. Niezmiernie razi mnie przede wszystkim brak kultury w dyskusji, nagminne przerywanie sobie, brak umiejętności okazywania szacunku innym czy nieużywanie tzw. „magicznych słów” (np. proszę, przepraszam, dziękuję).
Niekiedy mam wrażenie, że takie zachowanie jest „przykrywką” nie tylko dla braku dobrych manier, ale przede wszystkim wiedzy merytorycznej w ogóle. Od „wybrańców narodu” wymagałbym nieco więcej.

Przy okazji chciałabym sprostować jakże mylne wrażenie, że osoba szczycąca się dobrymi manierami to jednocześnie malutka, cichutka „myszka” siedząca gdzieś tam, w kącie i cierpliwie czekająca na swoją kolej, która być może nigdy nie nadejdzie. Tego typu pogląd jest niezmiernie krzywdzący i niestety sprzyja tak modnemu „rozpychaniu się łokciami” we współczesnym świecie. Każda dobrze wychowana osoba zna swoją wartość a jednocześnie ma w swoich zasobach cały arsenał instrumentów, dzięki którym może w „cywilizowany” sposób wtrącić się do dyskusji, nie zgodzić się ze swoim przedmówcą czy zasygnalizować, że nie podoba mu się
czyjeś zachowanie. Protokół dyplomatyczny i reguły etykiety dają cały arsenał możliwości, aby asertywnie zaprezentować odmienność poglądów i jednocześnie nikogo nie urazić. W takich sytuacjach adekwatne jest chyba przysłowie „nie wszystko złoto, co się świeci” – nie trzeba się arogancko zachowywać, żeby być zauważonym. Trudniejszą, ale jednocześnie pewniejszą w skutkach i bardziej długotrwałą sztuką jest, aby przykuć uwagę swoją wiedzą – cyrkowe zachowania wbrew pozorom szybko się widzom i czytelnikom nudzą. Niestety, media zamiast piętnować tego typu zachowania i przyczyniać się do jego eliminacji z życia publicznego, często zapraszają osoby reprezentujące ten negatywny typ dyskusji jako swego rodzaju gwaranta wysokiej oglądalności czy sprzedaży. Osobiście życzyłabym sobie, aby w tym przypadku środki masowego przekazu pełniły większą rolę edukacyjną, zaś niewychowanych polityków skazywały na medialną banicję.

Czy w dzisiejszych czasach modnie jest być damą a w przypadku panów dżentelmenem? O czym kobieta, która chciałaby zyskać miano damy nie powinna zapominać? Na co zaś powinien zwrócić uwagę mężczyzna aspirujący do zostania dżentelmenem?

– Oczywiście, bycie zarówno prawdziwą damą jak też prawdziwym dżentelmenem to etos „wiecznie żywy” i nieprzemijający. Każdy z nas ma z pewnością swoją prywatną listę osób, które może zaliczyć do tych kategorii i niekoniecznie są to osoby grające pierwszoplanowe role na scenie politycznej, znani aktorzy czy celebryci. Możemy się zaliczyć do grona szczęśliwców, jeśli wśród swojego najbliższego otoczenia możemy odnaleźć takie osoby. Powszechny pogląd utożsamia prawdziwe damy i prawdziwych dżentelmenów z eleganckim sposobem ubierania. Nic bardziej mylnego. Owszem, należy podkreślić, iż właściwy ubiór dostosowany do okazji to jeden z elementów dobrego wychowania i sposób na okazanie szacunku pozostałym osobom obecnym na spotkaniu. Jednak dla mnie bycie damą i dżentelmenem to coś znacznie więcej. Oprócz stosownego ubioru do cech charakterystycznych dla damy i dżentelmena zaliczyłabym wysoką kulturę osobistą, umiejętność odnalezienia się w każdej sytuacji, stosowanie dobrych manier w życiu codziennym zarówno w stosunku do osób, na których opinii im bardzo zależy, ale przede
wszystkim w stosunku do innych (sprzedawczyni, fryzjera, przechodnia na ulicy itd.). Wracając do tego, co mówiłam przed chwilą, „damą się nie bywa, damą się jest”, co oczywiście nie oznacza, że klasy nie powinno się trenować w sytuacjach codziennych. Zgodnie z maksymą „im dalej w las, tym więcej drzew”, często im więcej wiemy i sobą reprezentujemy, tym więcej zastrzeżeń do siebie mamy i więcej chęci to trenowania i udoskonalania posiadanych umiejętności. Czasami żartobliwie się mówi, iż „frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu”. Coś w tym może i jest, osobiście wychodzę jednak z założenia, że kiedyś trzeba zacząć próbować, a im szybciej zaczniemy, tym szybciej to „trzecie pokolenie” nastąpi.

Kto dla Pani jest wzorem i przykładem damy?

– Kilkukrotnie już w naszej rozmowie odnosiłyśmy się polskiej sceny politycznej. Tutaj też będę szukała inspiracji do udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Chociaż wiele osób ma wrażenie, że prawdziwych dam i dżentelmenów próżno szukać wśród polskich polityków, dobry obserwator codziennego życia politycznego bez trudu wymieni nazwiska choćiaż kilku osób, które do tej kategorii można zaliczyć i to bez względu na swoje preferencje polityczne. Osobiście od dłuższego czasu z przyjemnością czytam wywiady i oglądam programy z udziałem pani Barbary Nowackiej. Z całą pewnością jest to osoba, która zasługuje na miano damy polskiej sceny politycznej. Swoją naturalnością, spokojem i przede wszystkim dobrymi manierami wprowadza „powiew świeżości” do debaty publicznej. Proszę zauważyć, że biorąc udział w dyskusji pani Barbara Nowacka stara się używać merytorycznych argumentów, polemizuje ze stwierdzeniami jednocześnie unikając atakowania osób, które je wygłosiły, nie podnosi głosu, jest uprzejma i zrównoważona. Zaatakowana przez swoich oponentów politycznych stara się ich umiejętnie spuentować, zaś umiejętnie rzuconym żartem niekiedy nawet utemperować.

A kto jest dla Pani przykładem wzorcowego dżentelmena?

– Jeśli chodzi o panów to mam ogromny dylemat. I to nie dlatego, że w swoim życiu nie spotkałam dżentelmenów (w swojej pracy zawodowej stosunkowo często mam do czynienia się z profesorami, których styl bycia ciągle robi na mnie ogromne wrażenie). Chciałam jednak przywołać przykład osoby, która będzie znana szerszej publiczności. Po dłuższym zastanowieniu mój wybór padł na głównego bohatera filmu „Zapach kobiety”, czyli Franka Slade’a brawurowo granego przez Ala Pacino. W tej roli odnajduję wszystkie atrybuty prawdziwego dżentelmena: eleganckie zachowanie i dobre maniery w każdych okolicznościach, nienaganne słownictwo, fenomenalne stroje idealnie dobrane do każdej okazji, a przede wszystkim ogromny szacunek i uwielbienie dla płci pięknej. Od chwili, gdy pierwszy raz obejrzałam ten film uważam, że co najmniej jedną scenę, tę w której główny bohater tańczy tango, powinien obejrzeć każdy mężczyzna aspirujący do miana dżentelmena.

Serdecznie dziękuję za udzielnie wywiadu!

Dr Joanna Modrzyńska jest pracownikiem naukowym Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ponadto jest założycielką Szkoły Dobrych Manier Art of Manners, gdzie prowadzi szkolenia związane m.in. z etykietą i dobrym manierami w biznesie oraz protokołem dyplomatycznym. Swoją wiedzę doskonaliła podczas szkoleń i spotkań seminaryjnych w International School of Protocol and Diplomacy w Brukseli, Minding Manners School w Londynie oraz Akademii Dyplomatycznej w Warszawie. Dr Joanna Modrzyńska jest autorką wydanej w 2014 roku książki Protokół dyplomatyczny, etykieta i zasady savoir-vivre’u.

Podziel się Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

4 komentarzy do “Po co nam savoir – vivre?

  1. Wiele inspirujących myśli… Dobre maniery to coś, co zawsze jest w modzie i robi wrażenie, choć nie zawsze jest to takie proste do osiągnięcia.

    1. Serdecznie dziekuję za komentarz! Uwielbiam słowa Mahatmy Gandhi „be the change you want to see in the world” i to już jest bardzo wiele. Pozdrowienia!

  2. Dzień dobry,

    dziękuje bardzo za bezcenny artykuł i jednocześnie mam pytanie – czy goszcząc w swojej firmie kontrahenta pierwszy raz powinniśmy my jako pierwsi przedstawić firmę w formie oficjalnej prezentacji w sali konferencyjnej ?(taki jest charakter agendy), czy jako pierwszy prezentację powinien wykonać nasz gość? jakie są dobre praktyki?

    z góry dziękuje za informację

    1. Zasada pierwszeństwa w etykiecie biznesu zawsze miejsce honorowe (zaszczytne) przyzna osobie z wyższym stanowiskiem i rangą. Należy też pamiętać, że na czele tej piramidy stoi klient, więc jeśli tym kontrahentem będzie nasz klient wówczas można zapytać go o jego preferencje i jemu dać pierwszeństwo wyboru. Jeśli jednak kolejność jest już wcześniej ustalona i w dodatku zapisana w agendzie to oczywiście warto się jej trzymać, ale w przyszłości ewentualnie zmodyfikować zachowanie. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *