Etykieta w biznesie

Szpilki a etykieta biznesu

Niedawno trafiłam na interesujący archiwalny artykuł „Newsweeka” na temat cywilizacji szpilek. Temat tych butów również powraca na moich szkoleniach, gdyż niektóre uczestniczki pytają mnie czy wypada ubierać je do pracy, więc myślę, że najwyższa pora zmierzyć się z tym tematem.

Może najpierw słowo o historii  butów na wysokim obcasie, do rodziny których należą szpilki. Nie zostały one wcale wymyślone dla kobiet, aby jeszcze bardziej przyciągać uwagę mężczyzn jakby odruchowo się mogło wydawać… Buty te miały wielce praktyczne zastosowanie, otóż jako pierwsi nosili je rzeźnicy w masarniach starożytnego Egiptu, by nie brudzić stóp, brodząc w kałużach krwi [1]. Potem na różnych geograficznych szerokościach były noszone zarówno przez mężczyzn jak i kobiety, ale współczesna historia damskich szpilek rozpoczyna się na początku lat 50 –tych we Włoszech. Obecnie za szpilkę uznaje się damski but na obcasie, którego średnica u podstawy obcasa nie przekracza 8 mm.

Etykieta biznesu a damskie obuwie

Etykieta biznesu posiada kilka reguł odnośnie damskiego obuwia i jeśli chodzi o formalny strój biznesowy to do damskiego kostiumu zakładamy wyłącznie czółenka na obcasie, idealnie o długości nie przekraczającej 7 cm. Buty powinny zawsze zakrywać palce i pięty choć w miesiącach letnich dopuszczalne jest noszenie butów na pasku odsłaniających pięty. W żadnym wypadku nie powinny to być buty á la klapki. Najlepiej kiedy wykonane są one z dobrej jakości jednolitej niebłyszczącej skóry w stonowanym kolorze. I jeszcze ważna kwestia, która często jest zmorą dla kobiet mieszkających w miastach z dużą ilością brukowanych ulic, czyli odarte i zniszczone obcasy. Moim zdaniem już przy zakupie obuwia warto zwrócić uwagę, czy jest ratunek dla butów jeśli będziemy chodzić w nich po różnych nie zawsze równych nawierzchniach i ważne: bądźmy za pan brat z szewcem.

Jeśli mamy w pracy dużą swobodę i dopuszczalny jest styl smart-casual lub zupełnie swobodny, gdzie można założyć nawet jeansy to moją radą w pierwszym przypadku byłyby jednak pełne buty na delikatnym obcasie a w przypadku drugiej opcji można już bez oporów założyć baleriny, mokasyny lub lordsy, w końcu to swobodny styl.

Ale wracając do szpilek… Czy wypada założyć je do pracy czy na ważne spotkanie biznesowe, zakładając, że mamy na sobie kostium? Zasady etykiety biznesu nie precyzują średnicy obcasa do stroju biznesowego, ale jest jedna uniwersalna zasada w doborze obuwia. Przywołuje ją Halina Kozłowska, autorka bloga „Szkoła Dam”, pisząc, iż im późniejsza pora tym cieńszy i wyższy może być obcas i ja z tą zasadą się również zgadzam. Więc krótko, na spotkanie biznesowe jeśli mamy dylemat jakie buty założyć odpowiedź jest jedna: czółenka.

 

Przypisy

  1. Źródło: http://www.newsweek.pl/cywilizacja-szpilki,67969,1,1.html
Podziel się Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone

6 komentarzy do “Szpilki a etykieta biznesu

      1. Zdecydowanie się nie zgodę że „szpilki” (te potocznie rozumiane) są niewygodne… Chodzę w nich przez cały tydzień od jakichś 20-30 lat i nie narzekam. Moje nogi się męczą, przez parę pierwszych chwil, gdy musze chodzić w butach na płaskim obcasie. Ale to pewno kwestia przyzwyczajenia :-). Zaskoczyło mnie pytanie, czy biznesowo zakładać „szpilki”, nawet przez sekundę nie zastanawiałabym się nad odpowiedzią.

        1. Ja mam odwrotnie, pierwsze dwie, trzy godziny na szpilkach są w porządku a pod koniec dnia często czuję już ból. Próbowałam wielu marek. Widzę, że masz odmienne doświadczenia i być może masz jakieś rady? Pozdrowienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *